<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182</id><updated>2011-07-08T02:22:04.622+02:00</updated><title type='text'>The Tall Ships' Races 2008 i JA</title><subtitle type='html'>Blog ten jest moją relacją z 1 i 2 etapu The Tall Ships&amp;#39; Races 2008. Występuję tutaj jako jeden z członków załogi s/y GAUDEAMUS. Staram się go stworzyć w formie &amp;quot;after&amp;quot; pamiętnika. Oznacza to, że wszystkie wpisy powstają już po moim powrocie. Zdecydowałem się &amp;quot;pochwalić&amp;quot; wszystkim o tej przygodzie, ponieważ była to najwspanialsza przygoda, jaką przeżyłem do tej pory. W dodatku poznałem wiele wspaniałych i ciekawych ludzi – tak właśnie WAS!</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>17</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-3152663880339679750</id><published>2008-08-17T22:45:00.014+02:00</published><updated>2010-09-19T19:30:50.829+02:00</updated><title type='text'>WSTĘP</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKifaMuvLRI/AAAAAAAAADg/DMMGs_QEEUI/s1600-h/logo_tallships.gif"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; FLOAT: left; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235609839260871954" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKifaMuvLRI/AAAAAAAAADg/DMMGs_QEEUI/s320/logo_tallships.gif" /&gt;&lt;/a&gt;Po przeczytaniu wstępu zapraszam do lektury. Jednak aby uchwycić sens całej wyprawy proponuję rozpocząć czytanie od pierwszego dnia czyli od wpisu znajdującego się na samym dole tej strony. Bardzo mile widziane będą wszelkie komentarze i opinie.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co przeżyłem było możliwe dzięki wielu osobom, których pomoc, słowa otuchy i wsparcie są dla mnie nieocenione. Wszyscy okazaliście się dla mnie świetnymi przyjaciółmi - nawet nie myślałem, że aż tylu ich mam. Wszystkim Wam bardzo serdecznie dziękuję!&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RODZICE&lt;/strong&gt; - finansowanie, wsparcie i wszystko; &lt;strong&gt;Brat&lt;/strong&gt; - jak to brat wiele by wymieniać; &lt;strong&gt;Ula K.&lt;/strong&gt; - wsparcie psychiczne, wesoło spędzony czas i profesjonalny sprzęt fotograficzny dzięki któremu powstało wiele świetnych zdjęć; &lt;strong&gt;Gordon&lt;/strong&gt; - wiele dziwnych rzeczy oraz niesamowity klimat poranka nad Głębokim; &lt;strong&gt;Kasia N.&lt;/strong&gt; - olbrzymia doza pozytywnego humoru i sporo wesołych i zabawnych chwil; &lt;strong&gt;Maciek N.&lt;/strong&gt; - pozytywny humor, wsparcie i parę dziwnych rzeczy; &lt;strong&gt;Kuba B.&lt;/strong&gt; - wsparcie i potwierdzenie racji moich wartości i idei; &lt;strong&gt;Paweł P.&lt;/strong&gt; - bardzo duże wsparcie psychiczne. W równie dużym stopniu za wsparcie dziękuję jeszcze &lt;strong&gt;Kacprowi S. i Kasi M., Łukaszowi i Agacie (prawie) P., Ani&lt;/strong&gt; i wielu innym osobom.&lt;br /&gt;Natomiast za niezapomnianą atmosferę podczas rejsu odpowiada niesamowita załoga i przyjaciele: &lt;strong&gt;Rafał H&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;Olek S, Kasia Z, Filip, Szymon, Mateusz, Miłosz, Ola, Piotrek, Marysia, Monia, Karolina, Grzesiu, Gajowy i Mikołaj &lt;/strong&gt;mam nadzieje, że nikogo nie pominąłem? ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jedna osoba bez, której nigdy nie doszłoby do mojego uczestnictwa w tym rejsie i zarazem dzięki której nie poznałbym Was wszystkich. Za to tej osobie dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 266px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265319973706796818" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIsnoWQDxI/AAAAAAAACAM/7r0A_pJ8HGI/s400/IPSwich.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.anmit.pl/"&gt;www.anmit.pl&lt;/a&gt; - strona sponsora&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-3152663880339679750?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/3152663880339679750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=3152663880339679750' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3152663880339679750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3152663880339679750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/08/wstp.html' title='WSTĘP'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKifaMuvLRI/AAAAAAAAADg/DMMGs_QEEUI/s72-c/logo_tallships.gif' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-3232426140334042052</id><published>2008-07-30T08:00:00.000+02:00</published><updated>2008-11-14T23:36:20.928+01:00</updated><title type='text'>Wycieczka / praca</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzQU3tTWI/AAAAAAAACAU/70sb6g_5MNk/s1600-h/zaglowiec.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265327269922819426" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 213px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzQU3tTWI/AAAAAAAACAU/70sb6g_5MNk/s320/zaglowiec.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Z notatek Filipa, które pomagają mi przypomnieć sobie wszystkie wydarzenia i z których użyłem już kilku zapożyczeń, wynika, że tego dnia mieliśmy pobudkę o 7 rano; nie bardzo wydaje mi się to możliwe w naszym przypadku.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po nocnych przebojach z prysznicami, dzięki chłopakom mieliśmy ciepłą wodę… niestety dziewczyny nie mogły tego powiedzieć o swoich kabinach.&lt;br /&gt;Dzień mijał, pogoda nas rozpieszczała. Część załogi miała zaplanowaną na popołudnie wycieczkę wokół wyspy a my z Rafałem zostaliśmy, aby uporać się z zaspawaniem okucia dziobu i uszkodzonego sztagu. Tego dnia zaplanowaliśmy również kontrole organizatora regat. Jednym słowem część załogi, która płynęła w następnym etapie załatwiała wszystkie problemy i formalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z relacji koleżanek i kolegów dowiedzieliśmy się, że wycieczka wokół wyspy okazała się niesamowitym przeżyciem. Zobaczyli zapierające dech w piersiach widoki, wspinali się na przepiękne skały i spacerowali po wybrzeżu i po fiordach.. a to wszystko przy rozgrzewających promieniach słońca. Zamiast opisywać widoki, których nie widziałem zamieszczam zdjęcia wykonane przez Piotrka: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzwMHa9mI/AAAAAAAACAk/Ev3hikMdFrE/s1600-h/kasia2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265327817328621154" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzwMHa9mI/AAAAAAAACAk/Ev3hikMdFrE/s200/kasia2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI0k3IHc6I/AAAAAAAACBE/Rrp846K52Og/s1600-h/ola.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265328722227458978" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI0k3IHc6I/AAAAAAAACBE/Rrp846K52Og/s200/ola.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265328305542531922" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 133px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI0Mm2sC1I/AAAAAAAACAs/5e_456PkeOU/s200/kasia.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzvnOjWfI/AAAAAAAACAc/H_IuWOb1N-I/s1600-h/kaien.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265327807426419186" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzvnOjWfI/AAAAAAAACAc/H_IuWOb1N-I/s200/kaien.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI0kQ1jzeI/AAAAAAAACA8/AtCkWOX7acI/s1600-h/widok.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265328711949077986" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI0kQ1jzeI/AAAAAAAACA8/AtCkWOX7acI/s200/widok.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265328314664772994" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI0NI1mZYI/AAAAAAAACA0/nuYT8KDLD_4/s200/skaly.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczorem wszyscy w komplecie wybraliśmy się na spacer po nabrzeżu, odwiedzając poznany jeszcze w Ipswich jacht Gedania. Potem wybraliśmy się (Kasia, Filip i ja) na „posiedzenie” do pubu, jednak olbrzymi tłum zmusił nas do wypożyczenia kufli z zakupionym piwem i znalezienia innego miejsca do siedzenia. Spędziliśmy mile czas siedząc na pomoście, sącząc małe norweskie piwko z kradzionych pokali, mocząc podeszwy naszych butów w wodzie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dowiedzieliśmy się później Miłosz z Szymonem wybrali się na lokalny stadion. Wspinali się na sam szczyt góry. Po dotarciu na szybko zmienili zdanie i pognali z powrotem w dół. Powodem takiego pośpiechu były jakieś psy lub wilki, które zaczęły ich gonić.&lt;br /&gt;Wieczór skończył się deszczem…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265329542106598466" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 213px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRI1UlaiTEI/AAAAAAAACBM/icKz0FKuc70/s320/statek.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-3232426140334042052?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/3232426140334042052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=3232426140334042052' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3232426140334042052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3232426140334042052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/11/z-notatek-filipa-ktre-pomagaj-mi.html' title='Wycieczka / praca'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SRIzQU3tTWI/AAAAAAAACAU/70sb6g_5MNk/s72-c/zaglowiec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-3443823697330790741</id><published>2008-07-29T23:30:00.002+02:00</published><updated>2008-11-03T11:07:25.382+01:00</updated><title type='text'>Maloy tuż tuż</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5IVeKp0FI/AAAAAAAAB-8/m6dHeViLgqw/s1600-h/jacht.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264224548154888274" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 213px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5IVeKp0FI/AAAAAAAAB-8/m6dHeViLgqw/s320/jacht.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;0900 POBUDKA!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Rozpoczął się kolejny piękny słoneczny dzień rejsu po Norweskich fiordach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Dzisiaj mamy w planie dopłynąć do Maloy, pierwszego portu regat TTSR2008. Jednak przed wypłynięciem musieliśmy się jeszcze zaopatrzyć w ropę oraz sprzęt do połowów. Kupiliśmy "wędkę" na dorsze. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ze względu na brak wiatru płynęliśmy leniwie na północ robiąc użytek z zakupionego sprzętu, któy okazał się oszukany, ponieważ nic nie złowiliśmy. Znowu dzień upływał nam leniwie z krótkimi przerwami na... oglądanie świata z topu masztu! wciągaliśmy się wzajemnie na wysokość niemalże 22 metrów. Z tej perspektywy na nowo odkrywaliśmy fiordy - widok zapierał dech w piersiach.. a do tego żagłówki przepływające obok. Byliśmy w raju a fiordy jadły nam z rąk:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5IxW7eDiI/AAAAAAAAB_E/lg336pMs1Qc/s1600-h/kasiek.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264225027248492066" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 134px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5IxW7eDiI/AAAAAAAAB_E/lg336pMs1Qc/s200/kasiek.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5JUpUMOGI/AAAAAAAAB_M/2z7bZc_3veY/s1600-h/na+rufie.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264225633479440482" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5JUpUMOGI/AAAAAAAAB_M/2z7bZc_3veY/s200/na+rufie.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264225885163409058" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5JjS6UzqI/AAAAAAAAB_U/GcFiC9aV7C8/s200/widok.jpg" border="0" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Był to dla niektórych z nas ostatni dzień na wodzie, ponieważ w Maloy dokonywaliśmy wymiany załogi. Dało się przez to wyczuć przygnębienie. Jednak nie poddaliśmy się zupełnie smutkowi i staraliśmy się jak najwięcej skorzystać z tego dnia. Puszczaliśmy muzykę przez megafon, robiliśmy ześwirowane zdjęcia. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ola postanowiła skorzystać z ciepłej wody za burtą i po jeszcze mocniejszym przywiązaniu sie do jachtu wskoczyła do wody z kołem ratunkowym i odbijaczem... a my oczywiście płynęliśmy dalej do przodu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5KCJ8jH7I/AAAAAAAAB_c/YsJ7nCxqaIg/s1600-h/ola.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264226415332761522" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5KCJ8jH7I/AAAAAAAAB_c/YsJ7nCxqaIg/s200/ola.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5KIOSCQ2I/AAAAAAAAB_k/qSliB1lHfpQ/s1600-h/szymon.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264226519575839586" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5KIOSCQ2I/AAAAAAAAB_k/qSliB1lHfpQ/s200/szymon.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W końcu przyszła ta chwila. Dopłynęliśmy do Maloy. Z jednej strony szczęśliwi, że udało się osiągnąć cel z drugiej smutek, że to już koniec tej wspaniałej przygody. Władze miasta przywitały nas salwą armatnią oraz... Mazurkiem Dąbrowskiego a po przybiciu do przystani wszedł na nasz jacht burmistrz miasteczka - byliśmy w szoku! Zaproponował Rafałowi wspólne zaśpiewanie Gaudeamus igitur na cześć naszego jachtu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczorem przyszła nasza Liasonka, z którą rozmawialiśmy na temat miasta, zaplanowanych imprez oraz życia w Norwegii (najwięcej pytań zadawał Szymon ;-&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264227060063719458" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 266px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5KnrwY0CI/AAAAAAAAB_s/VcjKUmKLmTs/s400/maloy.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-3443823697330790741?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/3443823697330790741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=3443823697330790741' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3443823697330790741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3443823697330790741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/11/maloy-tu-tu.html' title='Maloy tuż tuż'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQ5IVeKp0FI/AAAAAAAAB-8/m6dHeViLgqw/s72-c/jacht.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-7948372900305325865</id><published>2008-07-28T23:23:00.020+02:00</published><updated>2008-10-27T02:44:49.593+01:00</updated><title type='text'>Między fiordami</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUbpuGL8wI/AAAAAAAAB10/3d6d-g8oEog/s1600-h/LUDZIE.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261642143214859010" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 213px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUbpuGL8wI/AAAAAAAAB10/3d6d-g8oEog/s320/LUDZIE.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ten dzień zaczął się dość wcześnie, a dokładniej o wschodzie słońca. O 0330 oddaliśmy cumy i wypłynęliśmy z Bergen. Jacht prowadzili najwięksi twardziele, którzy byli w stanie ustać na nogach z otwartymi oczami po nieprzespanej nocy: Rafał, Szymon, Filip i Miłosz; Równiez ja starałem się jakoś pomóc, jednak po 30 minutach zasnąłem... na kabestanie ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Cały dzień płynęliśmy między przepięknymi fiordami. Dzień jak codzień...było bardzo wesoło i jak zawsze sporo świrowaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUUQZ5Ww0I/AAAAAAAAB08/RwGASG979WU/s1600-h/sen3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261634011714208578" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUUQZ5Ww0I/AAAAAAAAB08/RwGASG979WU/s200/sen3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUT5DBr23I/AAAAAAAAB0c/caEJhnqxP18/s1600-h/sen1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261633610438138738" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUT5DBr23I/AAAAAAAAB0c/caEJhnqxP18/s200/sen1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261633912645075186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUUKo1bwPI/AAAAAAAAB0s/aeaJhDzegkM/s200/sen2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261633919466565922" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUULCPzcSI/AAAAAAAAB00/0tdDUMXYOlw/s200/sen4.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczorem dopłynęliśmy do miejscowości Floro, gdzie zatrzymaliśmy się na noc. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUOZ53hWwI/AAAAAAAAB0E/0Yd7XVyXBUw/s1600-h/IMG_7845.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261627577845504770" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 134px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUOZ53hWwI/AAAAAAAAB0E/0Yd7XVyXBUw/s200/IMG_7845.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUYfjlS46I/AAAAAAAAB1M/DsiTVXXpggI/s1600-h/kAS.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261638670058972066" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUYfjlS46I/AAAAAAAAB1M/DsiTVXXpggI/s200/kAS.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261638334296264962" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUYMAxOkQI/AAAAAAAAB1E/rzpRlu1SSR4/s200/FILIP.jpg" border="0" /&gt; &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUPhBeIo7I/AAAAAAAAB0U/no7GtQVzwis/s1600-h/IMG_1546.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUYgCEWaRI/AAAAAAAAB1U/mNStkFk8G3k/s1600-h/KANAL.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261638678242289938" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUYgCEWaRI/AAAAAAAAB1U/mNStkFk8G3k/s200/KANAL.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUY67R8bPI/AAAAAAAAB1k/bZ0goY8svXo/s1600-h/MIASTO.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261639140276727026" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUY67R8bPI/AAAAAAAAB1k/bZ0goY8svXo/s200/MIASTO.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261641925732921554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 133px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUbdD6c8NI/AAAAAAAAB1s/XMrmfOSZS-c/s200/OLKA.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-7948372900305325865?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/7948372900305325865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=7948372900305325865' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/7948372900305325865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/7948372900305325865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/10/midzy-fiordami.html' title='Między fiordami'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SQUbpuGL8wI/AAAAAAAAB10/3d6d-g8oEog/s72-c/LUDZIE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-4116409047328727629</id><published>2008-07-27T23:35:00.005+02:00</published><updated>2008-10-12T19:14:14.757+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvYdy2_A_I/AAAAAAAABG4/P2ynZGWy0MU/s1600-h/IMG_7794.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254531396638016498" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvYdy2_A_I/AAAAAAAABG4/P2ynZGWy0MU/s320/IMG_7794.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;O godzinie 0900 wyruszyliśmy wraz z Sharkim do Bergen. Płynęliśmy bardzo krótko, robiąc po drodze trochę świrniętych zdjęć. Nasz jacht zacumowaliśmy w samym centrum tego przepięknego miasteczka. Widok był niesamowity, drewniane „kamieniczki”, wzdłuż wybrzeża olbrzymi targ rybny oraz góry. W przystani stało kilka jachtów w tym potężny i zapierający dech w piersiach ZigZag pod brytyjską banderą.&lt;br /&gt;Tego dnia zaprosiliśmy na obiad załogę Sharkiego. Aby pokazać naszą gościnność specjalnie wypolerowaliśmy najlepszą zastawę jaką mieliśmy (Ikea 9,99zł). Jedynie Szymon sprawiał problemy. Zapomniał wypolerować widelca między ząbkami, gdzie został kawałek wczorajszego pulpeta!! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W trakcie gotowania okazało się, że skończyły się ziemniaki. Nie zostało nam nic innego jak wyruszyć na ich poszukiwania. Kasia zabrała ze sobą otrzymany prezent, którym był przepiękny, czerwony pomidor. Po drodze zatrzymaliśmy sie przy lokalnej fontannie oraz abstrakcyjnej rzeźbie aby zrobić kilka pamiątkowych zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256310072814034194" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SPIqKX9jXRI/AAAAAAAABm8/krNp1bcuZIc/s320/IMG_1468.JPG" border="0" /&gt;Wracając do zadania jakie mieliśmy wykonać... znalezienie otwartego sklepu okazało się trudniejsze niz myśleliśmy. Szymon postanowił zasięgnąć języka u napotkanej po drodze kewlarowłosej pani z lokalnej pizzerii. Jak się okazało trwało to dość długo. Bynajmniej nie dlatego, ze pani miała problemy z angielskim... po prostu miała spore niebieskie oczy i nogi az do samej ziemi. Nie mieliśmy serca przerywać Szymonowi wypytywanie owej pani o drogę, więc minęło następne kilkanaście minut.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Na jacht wróciliśmy* „trochę” spóźnieni za, co dostaliśmy zasłużony ochrzan. Po obiedzie część załogi wybrała się na spacer, druga część zajęła się sprzątaniem a trzecia część relaksem i wypisywaniem kartek pocztowych. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvZOgLbsdI/AAAAAAAABHA/0wZtthvLla8/s1600-h/IMG_1508.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254532233437098450" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvZOgLbsdI/AAAAAAAABHA/0wZtthvLla8/s200/IMG_1508.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvaJ7DutII/AAAAAAAABHQ/r40r66S1yyg/s1600-h/IMG_1513.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254533254264829058" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvaJ7DutII/AAAAAAAABHQ/r40r66S1yyg/s200/IMG_1513.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254532755238611618" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvZs4Cm6qI/AAAAAAAABHI/bql-3oTsHDI/s200/IMG_1518.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczorem z Mateuszem i Kasią poszliśmy zobaczyć drewniane kamieniczki, które mijaliśmy wpływając do portu. Tam też przenieśliśmy się do XVIII wieku spacerując po korytarzach, balkonach i placach pomiędzy zabudowaniami. Podłogi pod naszymi stopami skrzypiały a stopnie schodów poruszały się nieznacznie. Dla Kasi było to bardzo traumatyczne przeżycie tym bardziej jak zobaczyła… Sęka. To znaczy dziurę w desce na podłodze a przez dziurę, piętro znajdujące się pod nami. Nie zastanawiając się długo wystraszona odskoczyła na bok swym tanecznym krokiem. Odetchnęła dopiero jak znaleźliśmy się na twardej i stabilnej ziemi na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SPIu-dUp5SI/AAAAAAAABnE/QhQMiNUP7e0/s1600-h/P7270249.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256315365652817186" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SPIu-dUp5SI/AAAAAAAABnE/QhQMiNUP7e0/s200/P7270249.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SPIvrDFEQnI/AAAAAAAABnU/OovoSVxSIa8/s1600-h/P7270264.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256316131702227570" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SPIvrDFEQnI/AAAAAAAABnU/OovoSVxSIa8/s200/P7270264.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256315735249497426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SPIvT-LXrVI/AAAAAAAABnM/5UcqDc7zmGA/s200/P7270251.jpg" border="0" /&gt;Idąc dalej doszliśmy jeszcze do ZigZaga, którego dokładnie obejrzeliśmy (z zewnątrz). Był to niesamowicie piękny i olbrzymi jacht. Na oko miał ze 40m przepięknie wypolerowanego pokładu przyozdobionego błyszczącym osprzętem. Postaliśmy i pośliniliśmy się chwilę przy nim. Potem wróciliśmy na pokład naszego Gaudeamus, mijając pijanych właścicieli motorówek, usiłujących zluzować cumy swoich jednostek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczór spędziliśmy na kolacji na Sharkim przy szantach w wykonaniu Kasi i Rafała.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254540818074305778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvhCMccBPI/AAAAAAAABHY/yYtwKSePjss/s320/_IGP1332.JPG" border="0" /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:78%;"&gt;*bez Kasi pomidora, który został skonsumowany przed jedynym otwartym sklepem jaki znaleźliśmy&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-4116409047328727629?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/4116409047328727629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=4116409047328727629' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/4116409047328727629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/4116409047328727629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/10/o-godzinie-0900-wyruszylimy-wraz-z.html' title=''/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvYdy2_A_I/AAAAAAAABG4/P2ynZGWy0MU/s72-c/IMG_7794.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-6420967436305822605</id><published>2008-07-26T23:23:00.007+02:00</published><updated>2008-09-11T23:40:46.485+02:00</updated><title type='text'>Ląd! Czarno to widzę</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmLxa2zcbI/AAAAAAAAA8c/6ydU94fUmAo/s1600-h/IMG_1240.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5244876922188689842" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmLxa2zcbI/AAAAAAAAA8c/6ydU94fUmAo/s320/IMG_1240.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W nocy wpłynęliśmy w głąb lądu, miedzy fiordy do portu w Haegesund. Cieplutki wiaterek, widok małych wysepek i skał na których wyrastały domy był niesamowity.&lt;br /&gt;Wpłynęliśmy do miejsca, gdzie powinna być marina. Niestety nic takiego nie było. Ok. godziny 0330 zacumowaliśmy Gaudka do nabrzeża i poszliśmy na spacer do centrum, w poszukiwaniu lepszego miejsca do przybicia. Szliśmy całą naszą załogą trochę zmęczeni i zaspani. Jedynie ciągle uśmiechnięta Kasia swoje kroki, zamieniała w taniec. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;O tej godzinie w miasteczku panował jeszcze bałagan po nocnych imprezach. Na ziemi leżały dziesiątki śmieci i plastikowych kubków. Pojedyncze osoby słaniające się na nogach przesuwały się po deptaku. W jednej z bram jakiś gość spał na wycieraczce najprawdopodobniej przy drzwiach do swojego domu.&lt;br /&gt;Naprawdę był to piękny poranny spacer. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMIqmmWMI/AAAAAAAAA8k/HWSVXZbMw6E/s1600-h/widok1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5244877321552681154" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMIqmmWMI/AAAAAAAAA8k/HWSVXZbMw6E/s200/widok1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMPc2SA-I/AAAAAAAAA8s/lsV_r_DuhSc/s1600-h/widok3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5244877438119445474" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMPc2SA-I/AAAAAAAAA8s/lsV_r_DuhSc/s200/widok3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wreszcie dotarliśmy do nabrzeża w samym centrum miasteczka i znaleźliśmy idealne miejsce do zacumowania naszego jachtu, co też uczyniliśmy. Jak się później okazało zupełnie przypadkowo przy tym samym nabrzeżu zacumował zaprzyjaźniony szczeciński jacht Sharki, którego kapitanem był kiedyś Olo. Położyliśmy się spać.&lt;br /&gt;Wstaliśmy ok. godziny 0900 i skorzystaliśmy z upragnionego przez wiele osób prysznica. Dla mnie nie było to tak niesamowite przeżycie, ponieważ chcąc nie chcąc miałem prysznic kilka dni temu na środku morza. Część z załogi poszła na spacer poza miasto a ja przeszedłem się jeszcze raz po deptaku i centrum zaglądając do różnych sklepików; to był strasznie upalny dzień. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMigfT6zI/AAAAAAAAA80/Mvby2IQzYYo/s1600-h/Kasia.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5244877765514357554" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMigfT6zI/AAAAAAAAA80/Mvby2IQzYYo/s200/Kasia.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMrrjA3QI/AAAAAAAAA88/9skyZ54oJEo/s1600-h/zgon.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5244877923101498626" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmMrrjA3QI/AAAAAAAAA88/9skyZ54oJEo/s200/zgon.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Koło południa wraz z Sharkim wyruszyliśmy w dalszą drogę. Po wypłynięciu z portu na szersze wody u wybrzeży Norwegii zaczęliśmy bawić się żaglami; postawiliśmy genakera. Wieczorem pośpiewaliśmy trochę… a raczej wsłuchiwaliśmy się w syreni śpiew Kasi i przepiękne brzmienie harfy Rafała – no dobra rozpędziłem się za bardzo… to była gitara. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W pewnym momencie Rafał przerwał koncert; zapytał Szymona czy nie ma ochoty zostać murzynem. Szymonowi bardzo się spodobał ten pomysł. Szymona twarz, oczy, uszy, włosy i cała szyja zostały wysmarowane przez Rafała rozpuszczoną czekoladą – była przy tym kupa śmiechu i zabawy. Po odpowiednim przebraniu podpłynęliśmy do Sharkiego i zaproponowaliśmy im odsprzedanie „pracowitego” murzyna za paczkę fajek (mielibyśmy z tego podwójną korzyść… oprócz fajek wreszcie na pokładzie zapanowałaby cisza i spokój) ;-).&lt;br /&gt;Na noc wpłynęliśmy do mariny w Milad.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5244878226685434082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmM9WfEGOI/AAAAAAAAA9E/gqDyYh-xdp0/s320/kpt.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-6420967436305822605?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/6420967436305822605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=6420967436305822605' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/6420967436305822605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/6420967436305822605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/09/ld-czarno-to-widz.html' title='Ląd! Czarno to widzę'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMmLxa2zcbI/AAAAAAAAA8c/6ydU94fUmAo/s72-c/IMG_1240.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-4350614913432484854</id><published>2008-07-25T23:24:00.003+02:00</published><updated>2008-10-08T00:57:14.291+02:00</updated><title type='text'>Najpiękniejszy dzień samotnie za sterem</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvpBYIt29I/AAAAAAAABH4/Fwz89rRWXQY/s1600-h/wschod2507.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254549600125967314" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvpBYIt29I/AAAAAAAABH4/Fwz89rRWXQY/s320/wschod2507.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;25 lipca dla mojej wachty rozpoczął się od samego początku doby tj. od godziny 0001. Z dużymi problemami, ale udało się nam wstać. W pierwszej kolejności dowiedzieliśmy się o wydarzeniach z poprzedniego wieczora, a potem przejęliśmy kontrolę nad jednostką;) Po ok. 2 godzinach płynięcia na silniku wzmógł się wiatr. Zgodnie z decyzją Olka, który był z nami na wachcie postawiliśmy żagle. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ok. godziny 0230 zaczęło się przejaśniać. Widok narodzin nowego dnia był niesamowity. Niebo przybierało kolory od jasnobłękitnego poprzez żółty, aż do bardzo jasnych i wyrazistych czerwieni. Wszystko to miejscami przykrywały małe białe obłoczki wyglądające niczym niesione wiatrem kawałki waty cukrowej. Ok. godziny 0300 wzeszło słońce. Wschód był tak piękny, że zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową.&lt;br /&gt;Po godzinie 0300 stanąłem za sterem Gaudka. Od tej pory było to moje „5 minut”. Słońce delikatnie wschodziło z prawej burty, 1-1,5m fale bujały naszym jachtem rozbijając się głośno i chlupocąc; wiatr wiał w żagle nadając łódce prędkość ok. 7-7,5 węzła oraz przyjemnie przechylał ją na lewą stronę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvotGx8HHI/AAAAAAAABHo/tjgT-mN-gbE/s1600-h/P7250149.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254549251869645938" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvotGx8HHI/AAAAAAAABHo/tjgT-mN-gbE/s200/P7250149.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvo0Wwgc_I/AAAAAAAABHw/eLcMeTJvMPg/s1600-h/P7250150.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254549376417690610" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvo0Wwgc_I/AAAAAAAABHw/eLcMeTJvMPg/s200/P7250150.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ok. godziny 0400 skończyła się moja wachta i chłopaki zeszli pod pokład. Mateuszowi, który wraz z Kasią mieli nas zastąpić zaproponowałem, aby szli dalej spać, a ja zostane na decku. W tym czasie Olek siedział pod pokładem, gdzie coś majstrował przy radiu. Tylko, co jakiś czas wyglądał, aby sprawdzić co się dzieje na morzu. Niesamowitą przyjemność sprawiło mi decydowanie o tym czy będąc w przechyle daną falę „zaatakować” dziobem, czy może burtą tak, aby jak najmniej nami rzucało. Cały czas kontrolowałem kurs Gaudka. Starałem się to robić patrząc na kompas oraz na jakiś punkt odniesienia, którym mogły być tylko chmury. Słońce, które świeciło na mój prawy policzek pozostawiło po sobie wyraźny ślad - czułem je jeszcze przez następne dwa dni. Atmosfera, jaka panowała oraz to, co przeżywałem mogąc samemu prowadzić Gaudeamusa było niesamowite. W tym miejscu najlepiej byłoby zacytować jakąś mądrą i nasyconą wielkim optymizmem myśl, co na pewno zrobię, jeśli tylko na taką trafię. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMGz-TMl-AI/AAAAAAAAA8E/HZQRw-tFF9k/s1600-h/koncentracyjny.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242669324122322946" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMGz-TMl-AI/AAAAAAAAA8E/HZQRw-tFF9k/s320/koncentracyjny.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ok. godziny 0800 wraz z Olkiem na samym środku morza Północnego słuchaliśmy Wiadomości Polskiego Radia. „Moja” wachta przeciągała się aż do śniadania. Około godziny 1000 Rafał odkrył uszkodzenie mocowania sztagu i niezwłocznie musieliśmy zrzucić żagle. Sielanka się skończyła. Od tej pory płyniemy już tylko na silniku. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie nie działo się nic wielkiego. Tak jak w dniach poprzednich każdy robił to, na co miał ochotę. Jedni delektowali się słoneczkiem, inni (np. Mateusz) pozostawali w objęciach Morfeusza, Kasia jak codzień śpiewała słuchając mp3 playera a ja… się obijałem.&lt;br /&gt;Lenistwo było tak wielkie, że nawet pod pokładem można było zaobserwować jego skutki. W trolowni zobaczyłem taki o to widok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod wieczór ujrzeliśmy ląd. Był to brzeg Norwegii, główny cel naszej wyprawy przez morze. Wszyscy bardzo się ucieszyliśmy. Zanim jednak dopłyniemy do Maloy zatrzymamy się jeszcze w jakimś porcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie wydawać by się mogło, że podróż przez morze była momentami nudna. Lecz nie ma nic bardziej mylnego, ponieważ chwile kiedy nic się nie działo potrafił świetnie wykorzystać nasz kapitan rozbawiając całą załogę. Nawet miałem w planach poczytanie książki, którą ze sobą zabrałem na rejs… ale nie miałem czasu na przeczytanie nawet jednej strony. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SMG0sVcNB9I/AAAAAAAAA8M/nWPSctmpuO8/s1600-h/fiord.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na koniec dodam jeszcze ciekawe stwierdzenie, jakiego użył Filip w swojej relacji z tego dnia dotyczące Szymona i jego jednej z głównych cech charakteru „Szymon, nie gada dziś głupot, ale juz momentami pierdoli bez sensu..”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-4350614913432484854?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/4350614913432484854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=4350614913432484854' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/4350614913432484854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/4350614913432484854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/09/25-lipca-dla-mojej-wachty-rozpocz-si-od.html' title='Najpiękniejszy dzień samotnie za sterem'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvpBYIt29I/AAAAAAAABH4/Fwz89rRWXQY/s72-c/wschod2507.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-6575634065763997367</id><published>2008-07-24T23:28:00.003+02:00</published><updated>2008-10-08T01:20:17.729+02:00</updated><title type='text'>Niebylejaki CHRZEST bo mój</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvuQt2eKoI/AAAAAAAABIg/xEbuw8O_vqU/s1600-h/mgla1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254555361211198082" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvuQt2eKoI/AAAAAAAABIg/xEbuw8O_vqU/s320/mgla1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wachta Szymona od północy do 4 nad ranem. Gęsta mgła ciągle się utrzymuje na morzu. Widoczność praktycznie zerowa. Chłopaki ciągle czują się jak w symulatorze łodzi podwodnej, gdzie jedyne co widać to błyszczące i wypolerowane ekrany przyrządów.&lt;br /&gt;Dochodzi godzina 3. Od kilkudziesięciu minut na radarze obserwowaliśmy jakiś punkt – statek. Teraz zaczęliśmy się martwić, ponieważ jest już niedaleko przed nami i co gorsza płynie kursem kolizyjnym. Próbowaliśmy zwrócić uwagę na nasz mały jachcik „dmąc” w róg mgłowy. Nie słyszeliśmy żadnego odzewu; atmosfera była bardzo napięta. Na szczęście zielony punkt za chwilę skręcił… w odległości 1,5nm.&lt;br /&gt;Dalsza część nocy i poranka była już spokojna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiatr był słaby a pogoda ciągle taka sama. Po swojej wachcie ubrany w pełny sztormiak, drugą parę dresów, polar i podwójne skarpety, położyłem się na dziobie przy maszcie. Zaaplikowałem sobie małe okrągłe kółeczka do uszu i odpaliłem piekielną maszynę ciężkich dźwięków. Niesamowita atmosfera morza Północnego w połączeniu z muzyką długo nie kazała na siebie czekać – zasnąłem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle poczułem, że ktoś łapie mnie za ręce – czy mi się to śni? – zacząłem się budzić. Gdy już uzyskałem prawie pełną świadomość czułem na nadgarstkach linę, którą podniesiono mnie z pokładu – zawisłem. Szybkimi i wprawnymi ruchami załoga zdjęła ze mnie ciuchy. Kombinując z linami, moimi ubraniami i początkowo moim oporem wszystko zostało splątane ze sobą. Mimo to załodze udało się dopiąć swego.. a raczej mnie. Wisiałem w samych gaciach przywiązany za ręce do fału – dobrze, że dziś rano założyłem jedne z tych nowszych, bez żadnych dziur. Podniesiono mnie minimalnie ponad pokład a nogi przywiązano do przeciwległych burt. Czułem się zabawnie, czego nie kryłem… chociaż nie wiem komu tutaj było bardziej do śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvtHigdGZI/AAAAAAAABII/MPngEZ2VggM/s1600-h/chrzest+olbewanie.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254554104035613074" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvtHigdGZI/AAAAAAAABII/MPngEZ2VggM/s200/chrzest+olbewanie.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254554310925017554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvtTlOu4dI/AAAAAAAABIQ/0OOLZ0M2yNU/s200/chrzest+patrzymat.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kapitan był ubrany odświętnie w swetrze z pagonami, czarnych spodniach i wypolerowanych półbutach rozpoczął chrzest. Jest to mój pierwszy rejs po morzu. Każdy pretekst jest dobry – pomyślałem. Na dworze temperatura ok. 15 stopni Celsjusza. Woda miała znacznie mniej z czym postanowiono mnie zapoznać. Wyszorowano mnie dokładnie wszędzie szczotka Białą szczotką do kibla i Lenorem tak, aby moje futerko było miękkie jak kaczuszka. Na koniec kapitan spłukał mnie słodką wodą, która chyba była jeszcze zimniejsza. Po wszystkim stwierdziłem, że był to całkiem przyjemny prysznic po kilku dniach na pełnym morzu. Na pewno wszyscy mi zazdrościli bo sami musieli chodzić brudni i śmierdzący od potu, soli spalin:-&gt; Dostałem jeszcze obrzydliwą miksturę do zjedzenia oraz dyplom. Nie był to byle jaki dyplom. Była to mapa – na pewno z zaznaczonym skarbem, zatopionym na morzu Północnym – z informacją o moim nowym imieniu. Po całej ceremonii, ciągle z uśmiechem na ustach wytarłem się, ubrałem i wypiłem cieplutką herbatę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvtgdbhAyI/AAAAAAAABIY/_j-RWSfhmKk/s1600-h/chrzest+konic.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254554532169450274" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvtgdbhAyI/AAAAAAAABIY/_j-RWSfhmKk/s320/chrzest+konic.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po moim chrzcie opadła mgła, wyszło słońce i zawiał przyjemny wiatr. Najwyraźniej Neptun czekał na świeżą ofiarę. Popołudnie upływało jak zwykle w miłej atmosferze i pełnym lenistwie. Płynąc na żaglach porobiliśmy parę ładniejszych zdjęć.&lt;br /&gt;Wieczorem znowu mgła i znowu zaczęła się jazda ze statkami. Tym razem było gorzej, ponieważ szklany ekran pokazywał 3 punkty. Były to dwa statki i jedna platforma wiertnicza. Jeden ze statków przeszedł nam 0,5nm przed dziobem. Około północy ponownie mgła opadła i pojawiły się piękne gwiazdy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-6575634065763997367?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/6575634065763997367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=6575634065763997367' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/6575634065763997367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/6575634065763997367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/09/niebylejaki-chrzest-bo-mj.html' title='Niebylejaki CHRZEST bo mój'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvuQt2eKoI/AAAAAAAABIg/xEbuw8O_vqU/s72-c/mgla1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-7925221778870950117</id><published>2008-07-23T22:00:00.007+02:00</published><updated>2008-10-08T01:00:41.967+02:00</updated><title type='text'>Drugi dzień na morzu</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLM0MYYJcSI/AAAAAAAAAws/_1UxQgcbwW4/s1600-h/IMG_7610.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238588178868826402" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLM0MYYJcSI/AAAAAAAAAws/_1UxQgcbwW4/s320/IMG_7610.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Leżałem na koi. W kajucie panowała ciemność. Moje ucho, mimo, że było oddzielone materacem, polarem i śpiworem wyraźnie rejestrowało warkot silnika. Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ ta piekielna maszyna spoczywała 30cm pode mną. Próbowałem się zasłaniać na różne sposoby - zdławić i zgubić ten hałas w wielu warstwach materiału. Pomogły dopiero słuchawki i dobra głośna muzyka; zawsze miałem do niej "dobry gust" – pomyślałem. Inne gatunki by się tak nie sprawdziły jak ciężkie brzmienie rocka, instrumentalny gotyk i muzyka operowa ;-)&lt;br /&gt;Po kilku godzinach snu o 0800 obudzono mnie na naszą wachtę. Rozpoczął się kolejny piękny dzień. Wiaterek pozwolił nam płynąć na żaglach. Niestety po południu wiatr się skończył i znowu została odpalona kataryna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Płynąc po szerokim morzu większość z nas poległa w różnych formach na pokładzie. Czasami tylko dochodziło do lekkich przepychanek o co wygodniejsze i bardziej atrakcyjne miejsca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płynęło się bardzo przyjemnie. Co jakiś czas było słychać muczenie i metalowy stukot łańcucha krowiaka z boi pływających na powierzchni morza. &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvp_K88-ZI/AAAAAAAABIA/Ovjo_qHLq1U/s1600-h/2307.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254550661738854802" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SOvp_K88-ZI/AAAAAAAABIA/Ovjo_qHLq1U/s200/2307.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nagle ktoś zaatakował! Rozpętała się wojna. Naboje latały wszędzie bezlitośnie trafiając załogantów. Nadeszła odsiecz. Jak się okazało amunicja nadawała się do kolejnego wystrzału. Świetnie się sprawdziły gumki z weków. W ten sposób już prawie codziennie rozładowywaliśmy atmosferę i bawiliśmy się w trakcie przygotowywania obiadów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Pod wieczór pojawiła się gęsta mgła. Wpłynęliśmy w nią jak w otchłań. Zapanował przerażający mrok a zimno i wilgoć pogrążyła nasze ciała w lawinie dreszczy. Zapanował niepokój. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Musieliśmy włączyć radar. Od tej pory pilnowaliśmy szmaragdowych punktów na ekranie szarej skrzynki podwieszonej w kambuzie. Wszyscy czuliśmy się jak w grze komputerowej, albo na łodzi podwodnej, gdzie jedyne, co widać to końce własnych nóg i pokład jachtu. Radar, mapy i kompas zastąpiły nam przepiękne widoki i panującą do tej pory rzeczywistość. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poczułem kroplę zimnego potu spływającą po moich plecach od karku aż po pas. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-7925221778870950117?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/7925221778870950117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=7925221778870950117' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/7925221778870950117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/7925221778870950117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/08/leaem-na-koi.html' title='Drugi dzień na morzu'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLM0MYYJcSI/AAAAAAAAAws/_1UxQgcbwW4/s72-c/IMG_7610.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-8452806126469316694</id><published>2008-07-22T00:00:00.004+02:00</published><updated>2008-08-25T08:37:02.283+02:00</updated><title type='text'>Pierwszy dzień na morzu... pierwszy raz na morzu</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLGO1JZ4GFI/AAAAAAAAAeE/Nm7ACyoZFHs/s1600-h/usmiech.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238124885317261394" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLGO1JZ4GFI/AAAAAAAAAeE/Nm7ACyoZFHs/s320/usmiech.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wstajemy rano. Ostatni prysznic i śniadanie w porcie. Napełniamy zbiorniki świeżą wodą – za chwilę wypływamy z Ipswich. Odcumowaliśmy Gaudka i wyruszyliśmy zatrzymując się po drodze na stacji, aby zatankować paliwo. Gdy już płynęliśmy na silniku, Mateusz przeprowadził z nami szkolenie. Jak potem się okazało większość ze zdobytej wiedzy okazała się niepotrzebna (jak w szkole;-) ). Nie udało się na ani razu wykorzystać kamizelek ani szalupy ratunkowej ;-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Wachty:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. Mateusz&lt;/strong&gt;, Olek, Kasia&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Szymon&lt;/strong&gt;, Ola, Filip&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Piotrek&lt;/strong&gt;, Miłosz, ja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu już wypłynęliśmy na szerokie morze w towarzystwie innych miejscowych jachtów. Obrany przez nas kurs to południowa Norwegia. Wiatr nie był zbyt mocny, ale mogliśmy płynąć na żaglach – dobry początek rejsu. Rozkoszowaliśmy się słonkiem i wiatrem rozwiewającym nasze włosy; niestety mnie to nie dotyczyło. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLJQ6IFaDpI/AAAAAAAAAeU/1ylYZRjyS8w/s1600-h/IMG_7454.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238338276118105746" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLJQ6IFaDpI/AAAAAAAAAeU/1ylYZRjyS8w/s200/IMG_7454.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sternik(czka) z wprawą prowadziła jacht pomiędzy odpowiednimi kardynalkami w głąb szmaragdowego morza Północnego.W tym samym czasie wachta kambuzowa wraz z Rafałem przygotowywała obiad. Dzisiaj były wyśmienite pulpeciki – kurcze, aż teraz myśląc o nich przypomina mi się ten zapach, co gorsza właśnie jesteśmy ze znajomymi w drodze z Lipska a nasze brzuszki są zupełnie puste.&lt;br /&gt;Po obiedzie dalej korzystaliśmy z uroków żeglowania, co wyglądało mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLJQvnkBPCI/AAAAAAAAAeM/JXjbLJ1sls4/s1600-h/IMG_7454.JPG"&gt;&lt;/a&gt;Wieczorem rozpoczęła się nasza wachta… trwająca do północy. Niestety wiatr zupełnie osłabł i musieliśmy płynąć na silniku. Gdy zrobiło się zupełnie ciemno, na morzu widoczne były tylko delikatnie błyskające światła boi, zielone i czerwone oświetlenie statków oraz choinkowe lampy platform wiertniczych. Oprócz spokojnego i jednostajnego pomruku silnika nie było już słychać nic. Jednak całe przedstawienie odbywało się ponad nami… na niebie. Była to bezchmurna i dość ciepła noc na środku morza Północnego. Był to pierwszy tak magiczny wieczór podczas tego rejsu. Na decku zostałem jeszcze długo po zakończeniu swojej wachty.&lt;br /&gt;Ten wieczór niestety mniej przyjemnie upłynął Mateuszowi – z zatruciem dołączył do chorującej wcześniej Oli i Kasi. Przez Filipa ten proces został nazwany „rewersem z brzucha” ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238338588499740770" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLJRMTy_iGI/AAAAAAAAAec/QMwuV8WdX-U/s320/IMG_7479.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-8452806126469316694?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/8452806126469316694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=8452806126469316694' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/8452806126469316694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/8452806126469316694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/07/pierwszy-dzie-na-morzu-pierwszy-raz-na.html' title='Pierwszy dzień na morzu... pierwszy raz na morzu'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SLGO1JZ4GFI/AAAAAAAAAeE/Nm7ACyoZFHs/s72-c/usmiech.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-3036163108473405164</id><published>2008-07-21T23:12:00.005+02:00</published><updated>2008-08-22T19:58:10.654+02:00</updated><title type='text'>Ostatni dzień w porcie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wreszcie! Już nie mogliśmy się doczekać tego dnia. Rozpoczęliśmy go od wiadomości, iż wreszcie poprawia się pogoda na morzu Północnym. Wiatr słabnie a fale maleją z 5 metrów na 1-1,5 m. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jutro wypływamy do Norwegii!&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Dzisiejszy dzień będzie ostatnim w Anglii i ostatnim na lądzie. W związku z tym musimy się przygotować. Czeka nas sprzątanie i układanie całego bałaganu, jaki zrobiliśmy przez te kilka dni. Należy przejrzeć wszystkie zapasy i zrobić ostatnie zakupy - przede wszystkim musimy sie zaopatrzyć w chleb i ciasteczka... ale wszystko w swoim czasie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po ogólnym sprzątnięciu postanowiliśmy wybrać się na spacer. Poprzedniego dnia widzieliśmy w mieście informacje o jakimś muzeum transportu i taki też cel obraliśmy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Szliśmy zgodnie z informacjami na znakach, jednak w pewnym momencie znaki się skończyły. Rozpoczęliśmy wypytywać ludzi o drogę. Niestety jak się okazało Ipswichianie nie mieli zielonego pojęcia o jakie muzeum nam chodzi. Nasze poszukiwania odpowiednio poinformowanej osoby bardzo się dłużyły. Powodem był wczorajszy spór Szymona z nami na temat latających ryb. Teraz wykorzystując okazję, gdy pytał o drogę do muzeum, próbował przekonać przechodniów, aby potwierdzli ich istnienie - bezskutecznie. ;-) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;[Postanowiłem wygooglować "latające ryby" i udowodnić, że one nie latają a po prostu skaczą wyżej. Zapraszam do lektury na temat ptaszorowatych: &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ptaszorowate"&gt;http://pl.wikipedia.org/wiki/Ptaszorowate&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7rekLekSI/AAAAAAAAAdE/h3Hw73qsGEw/s1600-h/Muzeum.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237382327018885410" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7rekLekSI/AAAAAAAAAdE/h3Hw73qsGEw/s320/Muzeum.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;W pewnym momencie udało się trafić na osobę, która wskazała nam właściwą drogę - mamy iść jeszcze 3 mile (albo 5.. już nie pamiętam). Tak też zrobiliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Spacer i poszukiwania mijały nam bardzo przyjemnie i w wesołej atmosferze. Poruszliśmy bardzo wiele interesujących i niesamowicie ambitnych tematów. Po drodze odwiedziliśmy supermarket, aby zrobić zapasy na drogę do muzeum i z powrotem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jest! już widać cel naszej wyprawy. Chcemy kupić bilety, ale okazuje się, że zamykają za 15 minut i już nas nie wpuszczą. Było nam bardzo smutno i przykro, o czym postanowiliśmy poinformować obsługę. Panu, który przekazał nam tą straszną informację powiedzieliśmy, że jesteśmy żeglarzami i studentami z Polski a do Ipswich przypłynęliśmy specjalnie po to, aby odwiedzić muzeum transportu. Tak to panu zaimponowału, że pozwolił nam wejść a w dodatku sprzedał nam bilety za połowę ceny!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oglądaliśmy niesamowite okazy środków transportu wykorzystywanych przed laty w mieście - były to autobusy, samochody, motory i rowery. Największym zainteresowaniem cieszył się radiowóz policyjny, przy którym spędziliśmy z 15 minut. Zwiedzenie całego muzeum zajęło nam... 30 min. Potem wracaliśmy przez kolejne 2 godziny na jacht.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W drodze powrotnej nie marnowaliśmy już czasu na jakieś inteligentne rozmowy ani na przeżywanie katharsis po wizycie w muzeum. Czas ten poświęciliśmy na wymyślenie czegoś, co będziemy robić dziś wieczorem. Ktoś zaproponował, że zrobimy wyścigi wózków, które są zaparkowane przy kei i służą do przewożenia bagaży na jacht. Pomysł okazał się genialny i zrealizowaliśmy go w następujący sposób: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK74wP_yKDI/AAAAAAAAAd0/_skKuX1moG4/s1600-h/wyscig.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237396924489934898" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK74wP_yKDI/AAAAAAAAAd0/_skKuX1moG4/s200/wyscig.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7460l9DqI/AAAAAAAAAd8/G-G4t2Qj4n0/s1600-h/wyscig3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237397106112401058" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7460l9DqI/AAAAAAAAAd8/G-G4t2Qj4n0/s200/wyscig3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nasz wyścig przerwało zapierające dech w piersiach, niesamowite i jedyne w swoim rodzaju zjawisko atmosferyczne, które występuje tylko w takie dni jak ten o tej godzinie i tylko w tej szerokości i długości geograficznej: zachód słońca. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nie był to byle jaki zachód - dlaczego? Zobaczcie sami:&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237387482856802306" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7wKrLByAI/AAAAAAAAAdk/G_t9SEsOcRA/s400/IMG_7267.jpg" border="0" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gdy słońce już zaszło za bloki, porozbijane wózki nie nadawały się już do niczego - oprócz odzyskania 1 funta "kaucji" - wróciliśmy na nasz jacht. Jednak to jeszcze nie koniec zabawy na dziś. Tym razem Miłosz postanowił dostarczyć nam emocji przeskakując z kei na nabrzeże oddalone o ponad 2 metry.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszyscy wstrzymali oddech, aby nie przeszkadzać Miłoszowi w skupieniu się i wyczuciu odległości. Przygotowuje się do skoku. Bierze rozbieg, wybija się i... leeeeeeeci... jeszcze leci, bo to było daleko... i już, po wszystkim. Wylądował na nabrzeżu - innymi słowy &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7yShlFTTI/AAAAAAAAAds/MddgQa9gmqA/s1600-h/IMG_7273.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237389816743939378" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7yShlFTTI/AAAAAAAAAds/MddgQa9gmqA/s320/IMG_7273.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;UDAŁO SIĘ! Na keję wrócił w ten sam sposób tylko w drugą stronę. W sumie nic dziwnego jak miał do wyboru spacer 300 m do furtki. Ciekawe, dlaczego zazwyczaj jak gdzieś szliśmy nie wybierał tej samej drogi co teraz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Na koniec dnia wybraliśmy się do sklepu na ostatnie zakupy. Największy problem mieliśmy z wyborem rodzaju chleba. W sklepie mieli wszystkie rodzaje chleba pod warunkiem, że był on tostowy - prawie zapomniałem, że jesteśmy w Anglii. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Potem jak co wieczór w porcie: grzecznie poszliśmy spać ;-)&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-3036163108473405164?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/3036163108473405164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=3036163108473405164' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3036163108473405164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/3036163108473405164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/08/nie-m.html' title='Ostatni dzień w porcie'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7rekLekSI/AAAAAAAAAdE/h3Hw73qsGEw/s72-c/Muzeum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-2756957485465426909</id><published>2008-07-20T20:44:00.007+02:00</published><updated>2008-08-22T17:52:09.379+02:00</updated><title type='text'>Ciągle w porcie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxpdZof1WI/AAAAAAAAAZs/xL5R8gtGQPQ/s1600-h/IMG_7431.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236676420542911842" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxpdZof1WI/AAAAAAAAAZs/xL5R8gtGQPQ/s320/IMG_7431.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ten dzień minął bardzo podobnie do poprzedniego. Z tą jedyną różnicą, że z nudów odwiedził nas fryzjer. Blisko kontakt z maszynką do włosów miał Rafał, Olo i ja. Jest to długa i bardzo zabawna historia, której nie da się przedstawić w takim miejscu jak to - o tak... &lt;em&gt;w porcie statki gniją a załoga schodzi na psy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Sam autor mojej fryzury nazwał ją w dość skomplikowany sposób. Nazwa składa się ze słów "... a z baśki?!" oraz w tym samym czasie wykonywanego charakterystycznego ruchu głową. Efekt pracy można podziwiać z lewej (dobrze, że miałem ze sobą czapkę):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7fLXiXKKI/AAAAAAAAAc8/YvV4OUGqafI/s1600-h/IMG_7205.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237368803068160162" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SK7fLXiXKKI/AAAAAAAAAc8/YvV4OUGqafI/s200/IMG_7205.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Będąc w Anglii nie mogło nas ominąć wyjście do pubu. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni do Nelson Pub na Guinnessa z twwwwwwardą pianką. Lokal był w typowym klimacie żeglarskim. Nastrojowe wyposażenie wzbogacała galbotka z pamiątkami po Nelsonie ;-) oraz suszone szczury z pokładu jego żaglowca. Bawiliśmy się świetnie a co najważniejsze coraz bardziej się integrowaliśmy.&lt;br /&gt;Potem grzecznie poszliśmy spać ;-)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-2756957485465426909?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/2756957485465426909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=2756957485465426909' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/2756957485465426909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/2756957485465426909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/07/cigle-w-porcie.html' title='Ciągle w porcie'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxpdZof1WI/AAAAAAAAAZs/xL5R8gtGQPQ/s72-c/IMG_7431.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-7262422722661253075</id><published>2008-07-19T23:00:00.002+02:00</published><updated>2008-08-20T20:41:01.489+02:00</updated><title type='text'>Pierwszy dzień na Gaudeamusie</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxgkvqJR-I/AAAAAAAAAYk/RhiKiExU3Sc/s1600-h/rufa.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236666651109836770" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxgkvqJR-I/AAAAAAAAAYk/RhiKiExU3Sc/s320/rufa.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tego dnia obudziliśmy się na właściwych kojach... a co najważniejsze na właściwym jachcie. Dzień upłynął nam spokojnie. Wszyscy się poznawaliśmy i integrowaliśmy. Wybraliśmy się na spacer i zakupy do centrum. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Odwiedziliśmy pobliskie TESCO. Ku mojemu zaskoczeniu przy kasie nie było nikogo. Wszystko kasowało się samemu a odpowiednia waga i kamery kontrolowały cały proces rozliczania się z maszyną - dziwne... czyżby w Ipswich było tak mało Polaków?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Zrobiłem trochę zdjęć i praktycznie to byłoby na tyle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Warte zaznaczenia jest to, że toalety i łazienki w przystani były bardzo komfortowe i czyste. Na dodatek była darmowa bieżąca woda z możliwością odkręcenia ciepłej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczorem Rafał grał na gitarze i śpiewał szanty. Niestety nie da się opisać jak dobrze się bawiliśmy. Musicie uwierzyć mi na słowo, że było niesamowicie fajnie i wesoło. Potem grzecznie poszliśmy spać ;-)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxkOUo4FBI/AAAAAAAAAZU/AFCe10exzl0/s1600-h/gaudek.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236670663946146834" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxkOUo4FBI/AAAAAAAAAZU/AFCe10exzl0/s200/gaudek.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxkjDQH2VI/AAAAAAAAAZk/05YH1jFYrL4/s1600-h/b.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236671020056172882" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxkjDQH2VI/AAAAAAAAAZk/05YH1jFYrL4/s200/b.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxgQ71Jl9I/AAAAAAAAAYc/rMYjkj_eQHE/s1600-h/gaudek.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxf9gZ44NI/AAAAAAAAAYU/wd_1JMntUIs/s1600-h/deck.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxkOTPf3TI/AAAAAAAAAZM/IduvxQh3y2I/s1600-h/a.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236670663571266866" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxkOTPf3TI/AAAAAAAAAZM/IduvxQh3y2I/s200/a.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxki96CHKI/AAAAAAAAAZc/0Zy5MK4re9c/s1600-h/deck.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236671018621344930" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxki96CHKI/AAAAAAAAAZc/0Zy5MK4re9c/s200/deck.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxiQ5zy5RI/AAAAAAAAAYs/Rw3VvvZpSRY/s1600-h/a.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxicUM1h7I/AAAAAAAAAY0/OtPmJT2oU5w/s1600-h/b.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-7262422722661253075?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/7262422722661253075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=7262422722661253075' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/7262422722661253075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/7262422722661253075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/07/pierwszy-dzie-na-gaudeamusie.html' title='Pierwszy dzień na Gaudeamusie'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKxgkvqJR-I/AAAAAAAAAYk/RhiKiExU3Sc/s72-c/rufa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-6324523342392733925</id><published>2008-07-18T23:00:00.081+02:00</published><updated>2008-08-21T11:08:21.429+02:00</updated><title type='text'>Podróż do Ipswich</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po śniadaniu zebraliśmy nasze rzeczy, pożegnaliśmy się z załogą i wyruszyliśmy w poszukiwaniu dworca autobusowego. Po wczorajszych przeżyciach z komunikacją miejską zdecydowaliśmy się na złapanie taxówki. Była to typowo brytyjska taxówka... na szczęście w innej cenie niż te w Londynie. Wsiedliśmy ledwo mieszcząc się z naszymi bagażami (zdjęcie z lewej). Aby uprzedzić komentujących - nic nie piłem.. ja tak prawie zawsze wychodzę na zdjęciach ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKplFkqMCEI/AAAAAAAAAPg/udJdhIFF7-Y/s1600-h/Taxi.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236108663185999938" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKplFkqMCEI/AAAAAAAAAPg/udJdhIFF7-Y/s320/Taxi.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kierowca się zatrzymał.&lt;br /&gt;- To tutaj.&lt;br /&gt;Zapłaciliśmy i wysiedliśmy. Jednak nie widać żadnego przystanku ani autobusów. Chwilę pochodziliśmy po okolicy i... Jest! znaleźliśmy.&lt;br /&gt;Dzwoni telefon. To Piotrek, który ma do nas dołączyć na dworcu autobusowym. Pytał za ile będziemy. Odpowiedziałem, że już jesteśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe kto to jest. Nic o nim nie wiem... ciekawe też, czy to jakiś stary gość czy ktoś bardziej w naszym wieku. Za chwilę się okaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;O ktoś macha i dziwnie na nas patrzy. W sumie może nie powinniśmy się dziwić w końcu wyglądamy jak muły niosące worki z ołowiem i jeszcze na dodatek nie wiadomo z czego się śmiejemy. Witamy się. Chwile pogadaliśmy i zdecydowaliśmy, że należałoby kupić bilety. Automat "mówił" między innymi po polsku - poszło łatwo. Mamy bilety do Ipswich z przesiadką w Londynie. Teraz tylko 2 godziny czekania na autobus i jak zawsze ciągłych brechtów.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tą czarną torbę na zdjęciu ktoś nam podrzucił. Stała cały czas w miejscu, gdzie my siedzieliśmy. Ludzie z niewiadomych powodów nie zbliżali się do nas. Powoli zaczęliśmy wydobywać zapasy żywności z naszych bagaży.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKpnR4LSiuI/AAAAAAAAAPo/mudQEl2Qjs4/s1600-h/bus.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236111073606798050" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKpnR4LSiuI/AAAAAAAAAPo/mudQEl2Qjs4/s320/bus.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wsiedliśmy do autobusu. Teraz przed nami prawie 10 godzin podróży. Dojeżdżając do Londynu mijaliśmy dzielnice, która została całkowicie wysiedlona. W miejscu okien domów i typowych brytyjskich szeregowców, sklepów i stacji benzynowej były wstawione dykty. Był to niesamowity widok - jakby ludzie zostali wysiedleni z powodu epidemii albo promieniowania po wybuchu bomby atomowej. Nagle zza okna autobusu zauważyłem bardzo ładny kościółek zrobiony z kamienia. Wysoka wieża pięła się ku niebu niczym ręka ludzka pragnąca złapać Boga za... nogę; a na wieży zegar. Drzwi prowadzące do wnętrza były zamknięte. Nad nimi wisiała podstarzała deska z wyrytym napisem "Daemons Pub" :-) Nazwa idealnie dopasowana do tego miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;[Wjeżdżamy do centrum Londynu. Znana mi zabudowa. Powoli widać miejsca; bardzo złe miejsca, przywołujące wiele wspomnień z czasu kiedy uważałem, że jestem szczęściarzem, jak czułem, że wszystko się wspaniale układa. Zza szyby autobusu widać: Millenium Bridge i Tate Modern Museum, Tower Bridge i najgorsze... Buckingham Gate z którego już widać jeziorko w St. James Park... gdzieś mam te zdjęcia-spłoną. T/Z/T &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;"Ktoś powiedział mi, że jest smutny... nie, nie jest smutny, po prostu przedstawia pewien wybór, a wybór jest tylko wtedy smutny, gdy go później żałujemy." - niestety to nie moje słowa, ale...]&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Londyn. Wysiadamy.&lt;br /&gt;Teraz musimy poczekać półtorej godziny na następny autobus, który zawiezie nas do Ipswich. Padł pomysł aby poszukać czegoś do jedzenia. No i znaleźliśmy. Bar z Fish&amp;amp;Chips - raczej speluna prowadzona przez jakiś Turków czy Arabów. Nie wiedzieć czemu na jedzenie zdecydowałem się tylko ja i Piotrek. Czekaliśmy na swoją kolej tuż za jakimś bezdomnym i całą rodziną Cyganów. W pomieszczeniu unosił się charakterystyczny zapach ryby i spalonego tłuszczu. Poza tym higiena na prawie podstawowym poziomie... akceptowalnym? Ciężko powiedzieć, ale na pewno miało to swój klimat.&lt;br /&gt;W trakcie ponad 30-to minutowego oczekiwania rozmawiałem ze sprzedawcą. Dowiedziałem się, że był kiedyś w Polsce i bardzo lubi ten kraj. Nawet teraz jeszcze ogląda polską telewizję - wymienił z 8 polskich programów! Na pytanie czy zna Polski odpowiedział skrzekliwym głosem: "Kocham Cię". Kolana same mi się ugięły; wystraszyłem się niemiłosiernie i w tym samym czasie obejrzałem za siebie, aby sprawdzić czy przypadkiem nikt nie zamyka drzwi. Na szczęście od razu po angielsku dodał, że zna tylko ten zwrot i że ogląda polską telewizje, bo są tam fajne dziewczyny. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Uff! Z powrotem połknąłem swoje serce i żołądek. Całą atmosferę podkręcał fakt, że drugim sprzedawcą był olbrzymi czarnoskóry... Pan, który od samego początku przysłuchiwał się rozmowie.&lt;br /&gt;To był zły moment.&lt;br /&gt;Do baru weszła Kasia, żeby nas pogonić. Delikatnie dałem jej do zrozumienia, żeby lepiej wyszła. Tak też zrobiła. Oczywiście sprzedawca przez kolejne kilka minut gadał o tym niesamowicie pięknym zjawisku jakie przez chwilę widział w drzwiach swojego "lokalu". Niedowierzał. Z trudem ale udało mi się wyjaśnić, że to fatamorgana, która pojawiła się od oparów tłuszczu w których ciągle przebywa - miałem wrażenie, że będzie skłonny zrezygnować ze wszystkiego i jechać z nami ;-)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W końcu dostaliśmy swoje rybki z frytkami oblane obleśnym czarnym sosem z lipy (?), umiejętnie zapakowane w 2 kawałki białego papieru (do pełni szczęścia brakowało, aby to były kartki z gazety). Szybkim, lecz spokojnym krokiem opuściliśmy lokal i dołączyliśmy do naszych przyjaciół na dworcu autobusowym. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Siedząc na bagażach rozpakowaliśmy nasze rybki i zaczęliśmy konsumpcję. Nie było to łatwe, ponieważ panierka ryby okazała się na tyle dobrze przysmażona, że przy kilku pierwszych porcjach plastikowe widelce straciły zęby. W sumie danie było całkiem smaczne.&lt;br /&gt;Ludzie w naszej okolicy znowu z czegoś albo z kogoś się śmiali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Podjechał nasz autobus. Doświadczeni trudami podróży wsiedliśmy do środka. Kierowcą był wesoły afroanglik o niskim tubalnym afrogłosie. Pojechaliśmy do Ipswich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wieczorem po małym spacerku z autobusu dotarliśmy do przystani i znaleźliśmy Gaudeamusa. &lt;strong&gt;Wreszcie&lt;/strong&gt; znaleźliśmy się na pokładzie! Trochę zmęczeni, ale w "domu"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKqovhQnDQI/AAAAAAAAAPw/byCgFHgqj2U/s1600-h/kasia.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236183051106979074" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKqovhQnDQI/AAAAAAAAAPw/byCgFHgqj2U/s320/kasia.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKqpGcN0O3I/AAAAAAAAAP4/5tR8KGirIdo/s1600-h/filip.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236183444890073970" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKqpGcN0O3I/AAAAAAAAAP4/5tR8KGirIdo/s320/filip.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-6324523342392733925?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/6324523342392733925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=6324523342392733925' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/6324523342392733925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/6324523342392733925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/07/podr-do-ipswich.html' title='Podróż do Ipswich'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKplFkqMCEI/AAAAAAAAAPg/udJdhIFF7-Y/s72-c/Taxi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-5356387209676645508</id><published>2008-07-17T23:00:00.009+02:00</published><updated>2008-08-17T23:19:19.483+02:00</updated><title type='text'>Wyjazd!!!</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh51c1s4HI/AAAAAAAAACY/gbMY73tdSDU/s1600-h/Liverpool.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235568525999661170" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh51c1s4HI/AAAAAAAAACY/gbMY73tdSDU/s320/Liverpool.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;...6:45 no to już dłużej przeciągać nie mogę - wstaję. Pakowanie, zbieranie i jedziemy z mamą na dworzec.&lt;br /&gt;8:15 Jestem pierwszy.&lt;br /&gt;Dzwoni telefon... Filip - będzie za chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oo i już jakaś dziewczynka ;-) no dobra... już prawie kobieta, podeszła z rodzicami. Wita się ze mną. Więc to musi być Kasia.&lt;br /&gt;OK powoli wsiadamy do busa, pożegnania, wstydliwe buziaczki z rodzicami (oj mamo przestań! dorosły już jestem!) i jedziemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, że chwilę rozmawialiśmy o tym skąd się wzieliśmy i co tu robimy... a potem już tylko pamiętam jak ktoś podszedł do mnie i bardzo ciepłym głosem, głaszcząc i całując po policzku stara się mnie obudzić. Potem się niestety obudziłem i okazało się, że to tylko kierowca mocno zachamował a moje czoło z impetem wylądowało na siedzeniu przede mną. Potem się dowiedziałem, że wyglądałem jakbym był na jakimś koncercie metalowym -gdy zasypiałem opadała mi głowa a potem podnosiłem ją zarzucając "grzywką" do tyłu. Oj tak... świętej pamięci "grzywka" :-P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra... szmery bajery i jesteśmy w samolocie. Dla Kasi to pierwszy raz jak leci samolotem i "trochę" to przeżywa. Na dodatek my nakręcamy atmosferę - Filip jest pilotem szybowców i opowiada "ciekawe historie". Ja też widziałem kilka filmów o katastrofach lotniczych. Oczywiście starałem się na głos przypomnieć jak najwięcej szczegółów. Było bardzo wesoło, przynajmniej dla mnie i dla Filipa... chociaż mimo lęku przed nieznanym, od czasu do czasu na Kasiowych ustach pojawiał się skromny uśmieszek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Potem nastała ciemność, ale spokojnie to nie jest horror... po prostu zasnąłem. W końcu wczoraj do późna byłem na pożegnalnej imprezie ze znajomymi - zapomniałem o tym wspomnieć w poprzednim poście. Było to po wizycie w Makro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wylądowaniu w Liverpoolu na litnisku im. Johna Lennona wyglądaliśmy mniej więcej tak (oczywiście ja robię zdjęcia):&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233767406080245794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKITueRuQCI/AAAAAAAAAAM/ZWEHUI7N-uA/s320/IMG_7061.JPG" border="0" /&gt;&lt;strong&gt;No to teraz zaczeła się zabawa!&lt;/strong&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Trochę zmęczeni, zaczęliśmy bredzić i śmiać się praktycznie z niczego. Ciągle łaskotanie dobrym humorem utrzymaliśmy już do końca naszej podróży i rejsu ;-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wróćmy na ziemię! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Siedząc w poczekalni lotniska nadszedł czas, aby pomyśleć co robimy dalej. Ktoś bardzo rozsądny stwierdził, że warto pomyśleć nad tym, gdzie będziemy spać. Do wyboru mieliśmy imprezowanie w pubie w którym Beatlesi rozpoczynali swoją karierę, poszukanie jakiegoś jachtu, gdzie mili ludzie nas przenocują albo ławki w parku w okolicy dworca autobusowego.&lt;br /&gt;Przygotowując się na najgorsze Filip przypomniał sobie, że zapomniał zabrać ze sobą śpiwora. Wybraliśmy się, więc na zakupy do pobliskiego marketu wraz z naszymi 20kg torbami (Kasi była nieznacznie cięższa, za co później byliśmy bardzo wdzięczni).&lt;br /&gt;Wyglądało to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233769604616120546" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKIVucdhaOI/AAAAAAAAAAU/CWjKqmjC4f0/s320/IMG_7065.JPG" border="0" /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Przed sklepem robiąc zdjęcia, śmialiśmy się &lt;em&gt;bardzo po polsku&lt;/em&gt; a jakiś Brytyjczyk podszedł i zaczął nas wypytywać, gdzie jest jakaś ulica i magazyny firmy DHL. Chyba wyglądaliśmy na bardzo miejscowych :-&gt;&lt;br /&gt;Było to o tyle zabawne, ponieważ: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mówiliśmy w dziwnym i obcym dla Anglików języku.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;robiliśmy zdjęcia przed witryną supermarketu, gdzie były relkamy z wyprzedażami&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z koszyka na zakupy zrobiliśmy koszyk na bagaże i jeździliśmy nim po parkingu&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jedyna dziewczyna jaka była z nami, była ładna, ładnie się usmiechała i na pierwszy rzut oka ważyła mniej niż 85kg, co w przypadku angielek zdarza sie tak często jak białe jednorożce.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiI73uXvmI/AAAAAAAAADI/qgt76a8y4g8/s1600-h/albert+dock2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235585128970305122" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiI73uXvmI/AAAAAAAAADI/qgt76a8y4g8/s320/albert+dock2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kontynuując opowieść o naszych poczynaniach nie mogę pominąć faktu, jak próbowaliśmy skorzystać z lokalnej komunikacji autobusowej. Niestety to, co wydaje się dość oczywiste, tak proste w rzeczywsitości już nie jest. To, że staliśmy na przystanku i machaliśmy do nadjeżdzającego autobusu nie oznacza, że on się zatrzyma. Nasz smutek i niezadowolenie z tego faktu było równe wadze naszych bagaży.&lt;br /&gt;Na szczęście przystanek 100m dalej już działał prawidłowo. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Postanowiliśmy pojechać w najbardziej charakterystyczne miejsce Liverpoolu, czyli Alberts Dock. W końcu TTSR musi mieć coś wspólnego z &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh6iKJIfAI/AAAAAAAAACo/HrQpCtrW0Mk/s1600-h/albert+dock.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235569294075001858" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh6iKJIfAI/AAAAAAAAACo/HrQpCtrW0Mk/s320/albert+dock.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;historycznie jednym z najważniejszych portów świata. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh8_6F0f_I/AAAAAAAAACw/kOuMYgiHVmQ/s1600-h/albert+dock2.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh8_6F0f_I/AAAAAAAAACw/kOuMYgiHVmQ/s1600-h/albert+dock2.jpg"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Więc gdzie w końcu będziemy nocować? Powyższe z&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;djęcia przedstawiają 2 opcje. Jednak czy na pewno są one właściwe? Jak widać Kasia zajęła już miescje dla siebie. Jak widać po jej ubraniu jest to wystarczająco ciepłe miejsce. Jednak o Filipie tego powiedzieć nie można - nawet oceaniczny sztormiak nie jest wystarczający - ja czułem się tak samo zmarznięty. Dlatego postanowiliśmy szukać dalej...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ngle zauważyliśmy napis Gedania i polską banderę - NASI! jesteśmy uratowani!!!&lt;br /&gt;To miejsce okazało się o wiele bardziej przyjazne! Kapitan i załoga ugościli nas na pokładzie Gedanii. W komfortowych warunkach mogliśmy skorzystać z jednej z 3 łazienek, wziąć prysznic i wreszcie sie wyspać :-) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Rano czekała nas następna niesamowita niespodzianka jaką przygotowała nam załoga. Były to bogato zastawione stoły świeżutkim i pachnącym śniadankiem. Konsumowaliśmy wszystko po kolei z wielkim smakiem -nie spodziewaliśmy się, że ba jachcie można tak dobrze jadać. Jak później się okazało to był dopiero początek naszych kulinarnych przygód i niespodzianek.&lt;/span&gt; &lt;p align="left"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiGkuwx51I/AAAAAAAAADA/zQN_oQ8Wxhk/s1600-h/Gedania+2.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiGkuwx51I/AAAAAAAAADA/zQN_oQ8Wxhk/s1600-h/Gedania+2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235582532404242258" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" height="171" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiGkuwx51I/AAAAAAAAADA/zQN_oQ8Wxhk/s320/Gedania+2.jpg" width="257" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p align="right"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiL1pQRFRI/AAAAAAAAADQ/YQiTyzfmQEY/s1600-h/Gedania.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235588320541611282" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 246px; CURSOR: hand; HEIGHT: 170px" height="241" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiL1pQRFRI/AAAAAAAAADQ/YQiTyzfmQEY/s320/Gedania.jpg" width="341" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiL1pQRFRI/AAAAAAAAADQ/YQiTyzfmQEY/s1600-h/Gedania.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKiGkuwx51I/AAAAAAAAADA/zQN_oQ8Wxhk/s1600-h/Gedania+2.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-5356387209676645508?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/5356387209676645508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=5356387209676645508' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/5356387209676645508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/5356387209676645508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/07/wyjazd.html' title='Wyjazd!!!'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKh51c1s4HI/AAAAAAAAACY/gbMY73tdSDU/s72-c/Liverpool.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-1270696376428894478</id><published>2008-07-16T23:00:00.000+02:00</published><updated>2008-08-17T22:33:24.569+02:00</updated><title type='text'>Przeddzień wyjazdu</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Właśnie trwają przygotowania do wyjazdu. W sumie jeszcze o tej porze byłem w Makro na ostatnich zakupach: ciuchy, majtki, skarpetki, kosmetyki, tępe nożyki do maszynki, polar, buty itp. jak zawsze w bardzo odpowiednim czasie. ;-) Zresztą inne zakupy zrobiłem dzień wcześniej (sztormiak, buty na jacht, kalosze, rękawiczki i jakieś inne niezbędne gadżety... aa no i worek na ten cały stuff wreszcie przyszedł - lepiej późno niż wcale. W sumie to przyszły 2 worki: jeden dla mnie a drugi dla Ani - musiałem go jeszcze jej przekazać.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po powrocie do domu ostatnie telefony do ludków, z którymi mam jechać: Kasia, Filip i Piotrek. Ostatnie potwierdzenia i prawie jestem gotowy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W tym miejscu przytoczę dość ciekawą sytuację (mam tylko nadzieje,&lt;br /&gt;że Ania się nie obrazi) ale jeszcze kiedyś jak rozmawialiśmy z Ania przez&lt;br /&gt;telefon, podawała mi namiary na Filipa. Oczywiście ja jestem jakiś głuchy i nie&lt;br /&gt;mogłem zrozumieć jak ma Filip na nazwisko. Dlatego Ania mi wyjaśniła bardzo&lt;br /&gt;obrazowo &lt;em&gt;"no Filip Sęk - tak jak dziura w drzewie!".&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ostatnia korespondencja e-mailowa z Kasią - już znacznie krótsza niż wcześniejsza ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jest jeszcze jeden mały problem... nie wiemy, gdzie w końcu mamy jechać, jak już wylądujemy w Liverpool. Cały problem polegał na tym, iż jeszcze nie znaliśmy miejsca w którym zacumuje Gaudeamus. Jedna z ostatnich wersji mówi, że będzie to Ipswich ale jeszcze się to okaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tam... ważne, że wiemy kiedy dolatuje nasz samolot i że na wschodnie wybrzeże możemy się dostać następnego dnia za 20 Funtów lub tego samego dnia za 60 Funtów - no ale gdzie jak gdzie ale w Liverpool jest co robić przez całą noc :-&gt; z takiego założenia wyszliśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Jest już godzina 23, spakuje się rano - wstanę o 6, na pewno się uda...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Busa mamy o 8:30 i jedziemy na lotnisko pod Berlinem. Aaa zapomniałem... może rano sobie jeszcze kupię, po drodze na dworzec, pasek do czapki, co by mi jej nie zwiało z głowy :-)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-1270696376428894478?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/1270696376428894478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=1270696376428894478' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/1270696376428894478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/1270696376428894478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/08/podr-do-liverpool-i-na-wschodnie.html' title='Przeddzień wyjazdu'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1443052664632289182.post-8076413562879167442</id><published>2008-07-15T08:00:00.000+02:00</published><updated>2008-08-13T21:43:59.835+02:00</updated><title type='text'>Przygotowania i organizacja</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Zająłem się zorganizowaniem transportu (częściowo) dla załogi jadącej na 1 etap regat. Ciągle wiszę na telefonie z Kapitanem, AZSem oraz załogą. Do jednej z dziewczyn nie mogę się dodzwonić a druga... szkoda jej kasy na telefon a jak ja dzwonię to nie odbiera... grrr!&lt;br /&gt;No to napisałem jej big posta z całym opisem... WSZYSTKIEGO. Ciekawe ile czasu zajęło czytanie go... bo pisanie dość dużo ]:-&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej daje mi się we znaki gość o imieniu Szymon... w sumie ma trochę racji bo ciągle nie wiadomo, gdzie ma jechać wraz z Miłoszem... czy 500km na południe czy 300km na północ na wschodnim wybrzeżu. Jutro rano mają samolot. No jakoś muszą jeszcze wytrzymać. Następnego dnia już wiadomo, gdzie... nie potrafię powtórzyć tej nazwy ale oni już ją znają. Muszą tylko gdzieś przenocować. Ale w końcu to Liverpool miasto Beatlesów ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponoć Szymon jest wesoły i dużo mówi. Jak na razie tego pierwszego nie zauważyłem a to drugie to racja!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie przydałoby się wreszcie zacząć przygotowywać do rejsu. TAK! to dobry pomysł! Może jutro wybiorę się na jakieś zakupy albo przynajmniej sztormiaki zobaczę w jakimś sklepie...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1443052664632289182-8076413562879167442?l=mwr5700.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mwr5700.blogspot.com/feeds/8076413562879167442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1443052664632289182&amp;postID=8076413562879167442' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/8076413562879167442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1443052664632289182/posts/default/8076413562879167442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mwr5700.blogspot.com/2008/07/przygotowania-i-organizacja.html' title='Przygotowania i organizacja'/><author><name>MWr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04131593210948709721</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_TTPIPkaiLoU/SKlo_EK9rSI/AAAAAAAAAI8/_zwjCLY8_uI/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
