sobota, 19 lipca 2008

Pierwszy dzień na Gaudeamusie

Tego dnia obudziliśmy się na właściwych kojach... a co najważniejsze na właściwym jachcie. Dzień upłynął nam spokojnie. Wszyscy się poznawaliśmy i integrowaliśmy. Wybraliśmy się na spacer i zakupy do centrum.
Odwiedziliśmy pobliskie TESCO. Ku mojemu zaskoczeniu przy kasie nie było nikogo. Wszystko kasowało się samemu a odpowiednia waga i kamery kontrolowały cały proces rozliczania się z maszyną - dziwne... czyżby w Ipswich było tak mało Polaków?
Zrobiłem trochę zdjęć i praktycznie to byłoby na tyle.
Warte zaznaczenia jest to, że toalety i łazienki w przystani były bardzo komfortowe i czyste. Na dodatek była darmowa bieżąca woda z możliwością odkręcenia ciepłej.
Wieczorem Rafał grał na gitarze i śpiewał szanty. Niestety nie da się opisać jak dobrze się bawiliśmy. Musicie uwierzyć mi na słowo, że było niesamowicie fajnie i wesoło. Potem grzecznie poszliśmy spać ;-)













Brak komentarzy: